Disco Betoniarka, mapa gwiazd i robot malujący Michała Anioła – czyli relacja z hackatonu Re:Renesans 2025
Jestem fanem hackatonów, uważam że warto brać w nich udział i wszystkich namawiam do startu. Samemu też jakiś czas temu brałem udział w tego typu imprezach, a z niektórych nawet znajdziecie relację na tym blogu. Dlatego ucieszyłem się, że będę mentorem na Re:Renesans 2025, czyli na hackatonie Festiwalu Światła organizowanym przez Hackerspace Trójmiasto, Fundację CODE:ME, Uniwersytet Gdański, Kainos i ICTQT. Wiedziałem, że mi się będzie podobać, ale nie spodziewałem się, że aż tak. Ani opisy wydarzenia na Social Mediach, ani zdjęcia i opisy projektów z poprzednich lat nie oddają atmosfery na hackatonie. A być może przez to zapisuje się na niego mniej osób, niż by chciało. Dlatego postanowiłem napisać obszerną relację. Tym bardziej, że poziom merytoryczny projektów był niesamowity mimo, że uczestnicy na ich realizację mieli jedynie 48 godzin. Mam nadzieję, że dzięki temu na kolejne hackatony zapisze się jeszcze więcej uczestników.
Początkowo miałem być tylko na chwilę, bo w sobotę ruszała druga liga szachowa, gdzie miałem grać. Ale ostatecznie zmieniły mi się plany. I dobrze, bo dzięki temu mogłem zobaczyć efekt końcowy. Wy również możecie go zobaczyć, bo Hackerspace streamował prezentacje finałowe na żywo:
A relację zacznę od omówienia najciekawszych projektów.
Celestia – interaktywna mapa gwiazd nad Gdańskiem
Na początek zwycięzca całej imrezy i to jak najbardziej zasłużony. Ten projekt został ukończony w całości, był przemyślany i dopracowany, miał walory edukacyjne i wywoływał efekt wow. Nic dziwnego, że jeszcze w trakcie wydarzenia zainteresowało się nim planetarium w Toruniu. To na pewno dodatkowy plus z udziału w takim wydarzeniu. Nie tylko możemy realizować się kreatywnie, czy inżyniersko i po prostu spędzić czas na robieniu czegoś ciekawego, ale na miejscu są też ludzie, którzy od razu mogą pomóc w komercjalizacji takiego projektu.

Od strony technicznej Celestia składa się z czarnego tła, na którym znajdują się LEDy symbolizujące gwiazdy i planety widoczne na Gdańskim niebie. Jest również mikrokontroler, który w odpowiedzi na komendy zapala odpowiednie LEDy. Dzięki temu możemy podświetlić pojedyncze obiekty jak np. Gwiazdę Polarną, jak i całe gwiazdozbiory. To wszystko jest połączone z Chatem GPT, z którym możemy porozumiewać się głosowo. Czyli pytamy o odpowiednie ciała niebieskie, czy całe konstelacje, czat nam odpowiada i jednocześnie podświetla odpowiednie elementy.
Detektor burz
Ten projekt na pewno zainteresuje krótkofalowców i fanów wysokich napięć. Idea była taka, że anteny zbierają ładunki elektrostatyczne i z jednej strony trzeba je rozładowywać, a z drugiej wyłączać, aby nie przyciągały piorunów. Część detektora udało się zrobić i zapalał wielki neon w kształcie błyskawicy, żeby nie było wątpliwości, co się zbliża.

No ale, żeby projekt dało się przetestować – trzeba było jeszcze zasymulować burzę. I moim zdaniem to najciekawsza część, gdzie właśnie wchodzi technika wysokich napięć. Zespół zbudował generator Wimshursta i generator Van de Graffa, niestety nie były one w stanie wytworzyć wystarczającego napięcia. Dla mnie temat projektów na wysokie napięcia jest super ciekawy, ale za bardzo się na nim nie znam. Jak bym samemu startował w takim hackatonie to pewnie bym chciał zrobić też coś w tym temacie np. Cewkę Tesli. Najlepiej jeszcze taką grającą Black Sabbath:
Chociaż tutaj jeszcze wchodzą kwestie bezpieczeństwa od wywalenia korków poprzez pożar aż do porażenia. Więc może jednak to nie jest najlepszy pomysł na hackaton w bibliotece UG 😀
Optyczny transfer dźwięku
Następna grupa przyszła na hackaton z odbywającej się równolegle konferencji o obliczeniach kwantowych. I to było od razu widać, bo matma im zupełnie nie straszna.
System miał obliczać FFT z nagrania i przedstawiać je za pomocą kwadratu 5×5 z ledów. Ledy świeciły złożeniem dwóch kolorów – czerwony odpowiadał za składową rzeczywistą, niebieski za zespoloną. Z drugiej strony kamera analizowała obraz, określała składowe, przeliczała częstotliwości, robiła odwrotną transformatę Fouriera i generowała odtworzony sygnał.

W praktyce system działał, ale odtworzony sygnał był strasznie zdeformowany. Prawdopodobnie wynikało to z niedoskonałości komponentów, szczególnie kamery z laptopa. Ten projekt też idealnie pokazuje hackatonowe prototypy. Super ciekawy pomysł i zaawansowane obliczenia + ledy zamocowane na pudełku od pizzy i kamera z laptopa. Na takim hackatonie przydają się umiejętności MacGywera.
Ramię robota
Apropos zespołów, które nie bały się zaawansowanej matmy – kolejna grupa mnie kompletnie urzekła. I wcale nie jestem stronniczy, bo są z Automatyki na ETI PG, czyli z mojego wydziału. I do tego przypominają mi ekipę z mojej pierwszej pracy w startupie właśnie z ekipą z PG.
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem jak pracują nad projektem – wyprowadzali na kartce kinematykę robota i macierze DH. Do tego pisali soft do obsługi serwokontrolera, symulację pracy ramienia, analizę obrazu i jeszcze projektowali w Inventorze części do druku 3D.

– „Czemu robicie ramie z pięcioma przegubami? Przecież ideę systemu spokojnie byście pokazali na trzech a oszczędzicie dużo czasu biorąc do tego jakiegoś gotowca.”
– „Na trzech każdy głupi by potrafił, my zrobimy na pięciu. W końcu to projekt dla funu.”
– „A wyrobicie się?”
– „Będzie ciężko ale powinniśmy dać radę.”

Niestety do końca się nie wyrobili. Ale i tak jestem pod wrażeniem, bo niewiele zabrakło. Symulacja działała. Brała Stworzenie Adama Michała Anioła, przepuszczała przez filtry wizyjne, żeby uzyskać krawędzie, konwertowała je na ruch ramienia używając wzorów na kinematykę odwrotną, końcówka robocza miała świecić i w nagraniu na time lapse miał powstawać obraz. I w symulacji faktycznie powstawał. Niestety nie udało się wszystkiego przenieść na docelowy Hardware.
Świecące kamizelki
Kolejny ciekawy technicznie projekt, a do tego świetnie prezentuje się wizualnie. Każda kamizelka zawiera paski ledowe i ESP32. Kamizelki wykrywały się po Bluetooth i mierzyły siłę sygnału. Im dalej od siebie tym słabszy sygnał. Siła sygnału była z kolei przeliczana na ilość LEDów świecących w danym kolorze. Mieliśmy trzy kamizelki – czerwoną, zieloną i niebieską. Kiedy nie było w pobliżu innych kamizelek – wszystkie LEDy świeciły na kolor bazowy. Kiedy inne kamizelki wchodziły w zasięg – poszczególne ledy zaczynały świecić na inne kolory.

Bardzo podobał mi się pomysł wykorzystania siły sygnału BT do informacji o dystansie. Dzięki temu nie trzeba było się bawić w żadne triangulacje i inne skomplikowane algorytmy.
Ekran LED
Ten projekt był strasznie żmudny do wykonania. A to dlatego, że polegał na stworzeniu ekranu LED, gdzie każdy pixel ma dyfuzor zrobiony z origami w kształcie piramidy. Początkowo chcieli mieć rozdzielczość coś koło 20×28, ale to ponad 500 pixeli. A do każdego z nich trzeba było złożyć origami, umieścić diodę w matrycy i poprowadzić do niej przewody. Szczerze współczułem zawodnikowi z tej ekipy kiedy szedł do strefy lutowania z zamiarem zarabiania 500 przewodów. Ostatecznie byli w stanie zrobić około 200 pikseli. Mieli też soft, który czyta obraz z kamery i konwertuje go na rozdzielczość ekranu i dobiera odpowiednie kolory dla LEDów.

Betoniarka

To był projekt czysto artystyczny. I zrobił furorę. Z resztą nie oszukujmy się – trudno żeby Disco Betoniarka nie zrobiła furory.. Każdy kto przychodził na hackaton od razu dostawał info – koniecznie zobacz betoniarkę! Betoniarka została oklejona lustrami, żeby odbijać światło. W środku można było montować różne moduły. Na prezetnacji była tam duża lampa. Ale pomysłów na kolejne moduły było już kilka – animacje wyzwalane przez obroty betoniarki, infinity mirror, słup światła wychodzący w niebo.
Na zakończenie powstał jeszcze ten wspaniały film:
https://www.facebook.com/reel/745709401669135
Szczerze mówiąc trochę się bałem jak wyjdzie ta część Festiwalu Światła dotycząca sztuki. Ja tam reprezentuję zaścianek i dla mnie sztuka powinna być przede wszystkim estetyczna i kreatywna, a poza tym powinna pokazywać kunszt artysty. A nowoczesna sztuka nieraz jest specjalnie brzydka i prosta do zrobienia dla każdego, a jednocześnie stara się nadrabiać naciąganą interpretacją i aktywizmem.

Na szczęście moje obawy były nieuzasadnione. Betoniarka idealnie pokazała, że takie projekty są potrzebne na hackatonie a już na pewno są kreatywne i estetyczne. Tylko jury miało nie lada problem, no bo jak porównać taką disco betoniarkę z mega technicznymi projektami jak ramię robota czy generator burzy? Ostatecznie betoniarka nie otrzymała żadnego wyróżnienia, ale za to zajęła drugie miejsce w głosowaniu publiczności.
Szydełkowanie
Trochę mnie to zaskoczyło, ale wśród uczestników była solidna reprezentacja osób zajmujących się szydełkowaniem. Mieliśmy statek UFO owinięty LEDami. A autorka miała świetną prezentację, która zamieniła się w stand-up po tym jak dostała od jury pytanie skąd wzięła inspirację i odpowiedziała, że to na bazie prawdziwego UFO, które widziała na własne oczy.

Były też czapki z LEDami zwiększające jasność kiedy druga czapka jest blisko. W sumie to podobny projekt do kamizelek, tylko użyte LEDy były słabsze i wykorzystali inną metodę oceniania odległości

Inkubator do jajek
Autorka tego projektu znała się na rzeczy. To był już któryś inkubator jej produkcji, a kiedyś nawet udało jej się w takim inkubatorze wykluć kurczaka. Temperatura w środku była generowana przez stare dobre żarówki. Czyli okazuje się, że ktoś jednak wykorzystuje je jako grzejniki, a to nie jest tylko zabieg do ominięcia unijnych regulacji.

Poza żarówkami w inkubatorze był wentylator z PCta, kontrola wilgotności, termostat, a nawet mechanizm do ustawiania jajek pod odpowiednim kątem. Pełna profeska.
Gry
W hackatonie brały również udział trzy zespoły zajmujące się grami. Dwa zespoły trzyosobowe i jeden samotny wilk. Wszyscy są aktualnie studentami i wszyscy mają już doświadczenie w różnych hackatonach. Sami siebie nazywają studiami produkującymi gry. Mają jasny podział zadań – kto robi grafikę, kto fizykę gry, gameplay. Na grach znam się tylko od strony użytkownika, więc ciężko mi ocenić, ale wyglądało to mega profesjonalnie.
Mieliśmy grę, w której Minotaury chodzą po labiryncie z pochodnią i ratują zagubionych, platformówkę, która wyglądąła trochę jak quake, trochę jak pacman i autor nawet na prezentacji mówił o inspiracji różnymi grami. Możecie zagrać TUTAJ. Z kolei trzecia gra zawierała również czujnik kolorów na ESP, który pozwalał na usuwanie ze świata gry elementów w danym kolorze.

Oczywiście w związku z faktem, że tematem było światło, to gry były kolorowe, bazowały mocno na rozchodzeniu się i odbijaniu się światła w pomieszczeniach, różnego rodzaju błyskach, kolorowych elementach itp. Niestety w takich zawodach twórcy gier są z góry na straconej pozycji. No bo jak efekty świetlne w grach mają rywalizować z fizycznymi efektami na LEDach?
Wszystkich projektów było jeszcze więcej. Startowało chyba ponad 20 zespołów. Nie sposób ich wszystkich spamiętać wraz ze szczegółami. Te, które opisałem wywarły na mnie szczególne wrażenie (jest jeszcze jeden projekt, który zapamiętałem ale bardziej mi pasował do narracji w kolejnym akapicie). A jeżeli ktoś jest zainteresowanymi pozostałymi pracami – polecam jeszcze raz nagranie z finału:
Atmosfera na wydarzeniu
Ale przecież hackaton to nie tylko prezentacje projektów. To cały event, który trwał od piątku do niedzieli. Ja po raz pierwszy byłem na hackatonie w roli mentora. Wcześniej jedynie jako uczestnik i to już dosyć dawno temu. Dodatkowo zarówno ucgosu i Gdańsk Embedded Meetup byli partnerami wydarzenia.
Jako mentorzy sobie żartowaliśmy, że tak naprawdę jesteśmy tu niepotrzebni. Zespoły same wiedzą, co mają robić. A jak chcemy pogadać i dowiedzieć się coś o projektach to tylko ich odciągamy od roboty. Z resztą po powyższych opisach projektów widzicie, że nie byli to przypadkowi ludzie.

Oczywiście takie wydarzenie przyciąga również przedstawicieli różnych branż i firm. Można było zdobyć kontakty i wymienić się doświadczeniami. Miałem okazję posłuchać wielu ciekawych historii i porozmawiać o różnych pomysłach biznesowych. Atmosfera na hackatonie moim zdaniem różniła się od typowych imprez branżowych takich jak targi. Było mniej oficjalnie i wszyscy tam byli pasjonatami z zacięciem do technologii i poczuciem misji. A dodatkowo projekty od razu przekierowywały rozmowę na techniczne tory.

Ciekawe dla mnie było również to, że nie wszystkie zespoły składały się ze studentów albo osób wchodzących na rynek pracy. Które z jednej strony mają więcej czasu, żeby przeznaczyć cały weekend na taką zabawę, a z drugiej strony mają wystarczająco dużo energii, żeby siedzieć 48 godzin non stop nad projektem dla zabawy. Oczywiście osób w tym przedziale wiekowym było najwięcej, ale kilka zespołów składało się z doświadczonych inżynierów. Jeden taki zespół nawet powstał przez przypadek. Przedstawiciele jednego z partnerów wydarzenia mieli prezentację, a następnie byli na sali podczas formowania się zespołów. Jedna z uczestniczek potrzebowała do pomocy inżyniera. Ostatecznie dołączyło trzech. Mega się wkręcili w temat, przywieźli swoją drukarkę 3D, wiercili w betonowych płytach, przywieźli pudło z matrycami LEDów i pomagali również innym zespołom. W ten sposób przy współpracy inżyniersko-artystycznej powstała rzeźba Szał Ciał z podświetleniem LEDowym.

Organizacja
Całość była zorganizowana mega profesjonalnie. Na pewno najlepiej z hackatonów na których byłem. Może NASA Space Apps było porównywalne. Biblioteka Uniwersytetu Gdańskiego zapewniała dużo miejsca. Była też wspomniana wcześniej strefa do lutowania, druku 3D i dla sprzętu ciężkiego takiego jak betoniarka, czy wiertarki.
Nieoceniona okazała się bliskość Castoramy i fakt, że mieliśmy niedzielę handlową. W ten sposób niejeden zespół został uratowany, a rekordziści chodzili na zakupy chyba 5 razy. W przyszłym roku Castorama powinna zostać partnerem wydarzenia.
Hackerspace i Fundacja CODE:ME mają już duże doświadczenie z hackatonami. Organizują tego typu eventy kilka razy w roku już od wielu lat. To widać po poziomie organizacji. Mają swoje części elektroniczne, swoje lutownice i drukarki 3D. Trochę modułów dosypał też niezawodny Mateusz Salamon i jego sklep. Innym partnerem była firma Central Point, która zrobiła festiwalowe płytki PCB.
Podsumowanie
Także jak widzicie z tej obszernej relacji warto startować w hackatonach. Można spotkać wielu ciekawych ludzi, zrealizować projekt od zera i dobrze się bawić. A przy odrobinie szczęścia może się okazać, że projektem zainteresuje się jakaś firma czy instytucja, że znajdziemy ofertę pracy albo nawiążemy kontakty biznesowe. Ale przede wszystkim jest to święto technologii. Znajdziecie tam ludzi z pasją i porozmawiacie z nimi o szczegółach projektów, plusach i minusach różnych koncepcji na wysokim poziomie technicznym.

Moim zdaniem zapowiedzi w social mediach, czy krótkie opisy wydarzenia, a nawet opisy projektów z zeszłego roku nie oddały do końca czego można się spodziewać na tego typu imprezie. Dlatego czułem się w obowiązku zrobić relację i pokazać w szczegółach dlaczego warto wziąć udział w hackatonie. Mam nadzieję, że Was przekonałem.
Kolejny Hackaton organizowany przez tą samą ekipę już w listopadzie, a tematem będzie muzyka. Na pewno znajdziesz również wiele imprez tego typu w swojej okolicy. Także jeżeli myślisz o własnym projekcie i poznaniu ciekawych ludzi – hackatony to idealne miejsce!

Przyznam, że hackatony mają w sobie coś magicznego! Atmosfera pełna pomysłów i energii sprawia, że można naprawdę rozwijać swoje kreatywne myśli. Zresztą, chociaż na tym wydarzeniu dominowały techniczne projekty, nie zapominajmy o tym, że każdy uczestnik wnosi coś wartościowego do zespołu, a dla tych, którzy chcą trochę odpocząć od nauki, polecam spróbować fajnie spędzić czas z piłką, dotrzecie do świetnej gry sportowej football.